Tygodnik Imperialisty – Wydanie I

Nagłówek Wydania I

W dzisiejszym wydaniu prestiżowego „Tygodnika Imperialisty”:

  1. Tajemnicza kradzież w kantynie, dlaczego nie ma tu jeszcze kamer?
  2. Dziennik ekspansji – postępy czy stagnacja?
  3. Kariera we flocie, wywiad z Kapitanem Linii Cumberlaynem Milesem Dorvinem.

 


Tajemnicza kradzież w kantynie, dlaczego nie ma tu jeszcze kamer?

Nasi reporterzy otrzymali wgląd do ostatnich danych dotyczących „Kradzieja” – taki bowiem pseudonim uzyskała osoba, która notorycznie podkrada przydziałowe racje i alkohol nocami z kantyny. Lokalny oddział Imperialnego Biura Bezpieczeństwa zapewnia, że problem zostanie czym prędzej zażegnany, jednak odnosimy wrażenie, że póki co to tylko puste słowa. W ostatnich dniach ustawiono nawet nocną wartę przy grodziach prowadzących do kantyny, aczkolwiek droidy ciągle notują braki w tutejszym magazynie. Co kilka nocy znika parę puszek piwa, czasami tuzin gotowych racji albo nawet odświeżacz powietrza „Sulllustiański Powiew Siarki”. Zadaliśmy w Sztabie Ekspedycji proste pytanie, mianowicie dlaczego nie ma w kantynie kamer. Odpowiedzi udzielił Porucznik Lyste z segmentu floty, który poinformował, iż nasza ekspedycja nie posiada odpowiednich materiałów oraz narzędzi, by takowe wytworzyć. Zostaliśmy natomiast zapewnieni, że gdy tylko jedna z wypraw lub patroli na takie natrafi to natychmiastowo je … zarekwiruje. Dla dobra sprawy oczywiście. Będziemy na bieżąco informowali o dalszym losie znikających zapasów.


Dziennik ekspansji – postępy czy stagnacja?

Ostatnimi czasy Sztab Ekspedycji decyduje się na mniejszą ilość wypraw w związku z tym, że trwają one coraz dłużej. Nie uznajemy tego za kompletny krok w tył, aczkolwiek nasza sprawa oczekuje większej dedykacji ze strony rządzących. Pochwalić można natomiast działania lokalne naszego Sztabu ISB. Odkąd tylko zostało założone pojawia się zdecydowanie mniej incydentów i cele w końcu posiadają w miarę stałych rezydentów. Aktualnie z udostępnionych danych wynika, że trwają dwie ekspedycje. Odnośnie jednej z nich nie otrzymaliśmy jakichkolwiek informacji poza „służbą ku chwale Imperium”, druga natomiast skupia się na rozbudowie pól uprawnych w zaprzyjaźnionej osadzie w okolicznym systemie.

OGŁOSZENIE RZĄDOWE
Poszukiwani są wolontariusze, którzy zechcieliby polecieć do sąsiedniego układu w celu założenia planetarnej kolonii. Więcej informacji do uzyskania u swojego oficera pokładowego.

 


Kariera we flocie, wywiad z Kapitanem Linii Cumberlaynem Milesem Dorvinem.

W celu urozmaicenia tego wydania zwróciliśmy się do gościa specjalnego aktualnego wydania i będzie nim Kapitan Linii Cumberlayne Miles Dorvin. Opiszemy dialog z naszym redaktorem poniżej używając skrótów literowych K – jako Kapitana i R – jako redaktora.

R: Bardzo nam miło, że zgodził się Pan na zostanie gościem specjalnym wywiadu, czytelnicy z pewnością to docenią.

K: Dla mnie również jest to zaszczytem, jednak nie codziennie występuje się w czasopiśmie w przerwie od działań militarnych. W czym zatem mogę Państwu pomóc?

R: Interesuje nas odpowiedź na jedno zasadnicze pytanie, mianowicie jak to jest według Pana z karierą we flocie?

K: Moim zdaniem to nie ma tak, że dobrze albo że nie dobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię we flocie najbardziej, powiedziałbym, że ludzi. Ekhm… Ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy okręt był ostrzeliwany, kiedy stworzone było zagrożenie. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania z marynarzami wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałem szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłem. I dziękuję życiu. Dziękuję mu, życie to śpiew, życie to taniec, życie to miłość. Wielu ludzi pyta mnie o to samo, ale jak ty to robisz?, skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste, to umiłowanie życia, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład pomagam w zarządzaniu stacją, a jutro… kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy społecznej i będę ot, choćby sadzić… znaczy… marchew w naszej nowej kolonii.

R: Dobrze … Ehmm to chyba pokrywa nasze pytanie. Jeśli mogę spytać, to czy u Pana przypadkiem na awans nie wpłynęła wysoka pozycja Pańskiego kuzyna?

K: Odważny Pan jest redaktorze, mogę tylko powiedzieć, że mój szanowny kuzyn – Wielki Moff Andros Dorvin ma zbyt wiele do roboty, aby przejmować się mną. Awans został przyznany za moje dokonania dla naszej sprawy.

Rozmowa została w tym miejscu zakończona ze względu na lekkie przerażenie redaktora, który zdał sobie sprawę jakie pytanie zadał jakiej osobie.

 


 Serdecznie zapraszamy do lektury następnego wydania już w przyszły poniedziałek!

Możesz również polubić...