Tygodnik Imperialisty – Wydanie II

W dzisiejszym wydaniu prestiżowego „Tygodnika Imperialisty”:

  1. Nowe planety. Nadzieja na kolonizację, czy rodzaj ciekawostki?
  2. Wojna bez planu, czyli dlaczego rebelia zwolenników starego porządku jest zagrożeniem dla galaktyki.
  3. Krew, pot i zapach plazmy o poranku. Dzień z życia szturmowca.

 


Nowe planety. Nadzieja na kolonizację, czy rodzaj ciekawostki?

Okres ekspansji stawia przed nami nowe wyzwania. Pozyskanie surowców, poszukiwanie dogodnych światów pod kolonizację i stworzenie szlaków handlowych, czy przejęcie światów by zaprowadzić tam porządek Nowego Ładu, wszystko to, wymaga jednego kluczowego ciała niebieskiego, planety. Czym jest jednak planeta. Według Imperialnej Unii Astronomicznej, planeta to obiekt astronomiczny okrążający gwiazdę lub pozostałości gwiezdne, wystarczająco duży, by uzyskać prawie kulisty kształt oraz osiągnąć dominację w przestrzeni wokół swojej orbity. Planety dzielą się na dwa rodzaje, skaliste, ze skalną powłoką jądra metalicznego oraz gazowe, planety bez stałej powierzchni, nie posiadające gęstej atmosfery. Do tej pory sondy odkryły 5 nowych planet, z których 3 z nich można zaliczyć do planet skalistych oraz 2 gazowe olbrzymy.

Pierwsza z nich, Fomalhaut. o średnicy 10000km to planeta skalista, której kontynenty pokryte są gęstymi lasami, poprzerywanymi wielkimi skupiskami jezior, górami oraz stepami. Temperatura zwyczajowa zamyka się w 25 stopniach, a gruba warstwa atmosfery połączona z polem magnetycznym planety broni zamieszkujące ją gatunki przed promieniowaniem gwiezdnym. Według pomiaru orbity planety, doba trwa tam 25 godzin, a pełny obrót wokół gwiazdy zajmuje jej ok 390 dni standardowych, czyniąc ją miejscem idealnym do zamieszkania. Wszelkie odczyty wskazują na wysokie bogactwo surowców naturalnych takich jak metale (także szlachetne) oraz pokłady siarki, czy złóż pierwiastków promieniotwórczych w pobliżu gór.

Kolejna z nich, Vou’l’canes o 9000km średnicy to wulkaniczne pustkowie, z atmosferą bogatą w siarkę, dwutlenek węgla, metan oraz inne zabójcze dla większości istot gazy. Do tej pory badania nad planetą trwają, bowiem sondy wysłane w jej kierunku, ulegały zniszczeniu w górnych warstwach atmosfery. W przyszłości planowane jest stworzenie tam kopalni oraz obozów pracy dla buntowników oraz skazańców.

Mare Infinitum to hipotetyczna planeta oceaniczna. Dlaczego hipotetyczna? Jej powierzchnia pokryta jest bowiem grubą warstwą lodu, pod którego powierzchnią powinien znajdować się ocean. Jak gruby jest ten lód? Wysłane ekspedycje badawcze wskazują, że może mieć od grubość nawet 20km, co pozwala zakładać, że znajdujący się pod powierzchnią ocean pełen jest form życia. Wyniki z badań, będziemy publikować na bieżąco.

Genem, planeta piekło. Pierwszy z gazowych olbrzymów, na którego powierzchni wiatry wieją z prędkością 1570km na godzinę, niosąc nagrzane do tysięcy stopni trujące opary amoniaku, siarki oraz łatwopalnego wodoru. 25km średnicy czyni ją największą do tej pory poznaną planetą. Przez powolny czas obrotu wokół własnej osi, dzień trwa tam 100 lat, sprawiając, że jedna strona skąpana jest w mroku, podczas gdy druga, płonie rozgrzana promieniami gwiazdy.

Ostatnia planeta pozostaje na razie zagadką. Jedyne co tej pewne, to fakt, iż jest to planeta gazowa, jednak poza tym, nie udało nam się zgłębić wystarczającej ilości informacji, bowiem jej pole magnetyczne oraz oddziaływania zachodzące w jej pobliżu uniemożliwiają dokładniejsze badania.

Jak zatem państwo widzą, tylko dwójka z tych planet jest użyteczna dla naszego Imperium, podczas gdy pozostałe stanowią formę ciekawostki. Co jednak pokazują nam te planety, to jak Wszechświat potrafi zadziwić, zachęcając nas do dalszego zgłębiania jego tajemnic.


Wojna bez planu, czyli dlaczego rebelia zwolenników starego porządku jest zagrożeniem dla galaktyki.

Pokój, sprawiedliwość, wojna z tyranią. Za takie oto idee walczą zdrajcy spod nazywanego przez nich sojuszu dla przywrócenia republiki, dokonując wielokrotnych zamachów w ciągu jednego dnia, zabijając każdego nie pasującego do ich obrazu świata od wysokich funkcjonariuszy państwowych, przez wysokich rangą oficerów przez niewinnych obywateli wraz z żołnierzami pełniącymi swoją służbę. Czy tak postępują prawdziwi bojownicy o wolność? Zabijając niewinnych ludzi? Nie… Postępują tak, próbując wywołać w ludziach strach, zaszantażować obywateli Imperium, przekonać ich, że władza imperialna jest słaba… Jednak jak bardzo się mylą… Zatem w tej krótkiej rozprawie rozbijmy wszystkie założenia sprawiedliwego ładu mającego nadejść po obaleniu naszej ojczyzny…

Pokój. Idea, za którą w historii naszej galaktyki oddawały życie biliardy istot. Brak wojny, zawieszenie broni, zapewnienie spokojnego życia obywatelom galaktyki. Pojęcie obce sojuszowi. Bowiem kto wywołał obecną wojnę? Zgadli państwo. R E B E L I A N C I. A tak żarliwie wychwalana przez nich Republika? Czy była państwem pokoju? Wojny z mandalorianami, wojna z Odrodzonym Imperium Sithów, wojna klonów oraz miliard innych konfliktów… Mało kto w Republice mógł sobie pozwolić na pokój, żyjąc w ciągłym strachu przed nowym konfliktem, nie wiedząc czy za chwilę nie pożegna się z życiem. Dopiero Imperium Galaktyczne przyniosło galaktyce pokój, eliminując wszystkie czynniki destabilizujące, do czasu aż porządkiem postanowili zachwiać pewni buntownicy…

Sprawiedliwość. Co możemy usłyszeć od nich na ten temat? W galaktyce zapanuje sprawiedliwość gdy „złe Imperium” przestanie istnieć? Czy na pewno. Przypomnijmy sobie jaka sytuacja panowała za czasów Republiki. Korupcja, kolesiostwo, syndykalizm, nepotyzm, szantaż słabszych… można wymieniać wiele. Jedno jest pewne, sprawiedliwość za czasów Republiki nie istniała. Dopiero dzięki Dekretowi Nowego Ładu to przeżarte korupcją państwo ostatecznie przestało istnieć. Dzięki nowej władzy wiele mieszkańców uzyskało wreszcie dostęp do edukacji, przez systemy sądownicze oraz zarządy zaczęli być traktowani z szacunkiem godnością, a skorumpowani politycy oraz ich podwładni trafili do więzień, gdzie mieli spędzić resztę swoich dni.

Wojna z tyranią. Jaką tyranią? Tu wystarczy przytoczyć słowa Wielkiego Admirała Thrawna. „Imperium to rząd. Zapewnia miliardów istnień wyżywienie oraz ubiór. Dzień za dniem, rok za rokiem, na tysiącach światów ludzie wiodą swoje życia pod władzą Imperium nie słysząc przelatujących TIE, nie widząc szturmowców.” Czy to według państwa jest tyrania? To rząd, dbający o swoich obywateli, którego posadami próbują zachwiać rebelianci spod znaku feniksa.

Jak zatem państwo widzicie sojusz dla przywrócenia republiki to organizacja pełna hipokryzji, nieporządku, złych decyzji, a co najważniejsze, niebezpieczna. Jest zagrożeniem dla galaktyki, które trzeba jak najszybciej zlikwidować.


Krew pot i zapach plazmy o poranku, czyli dzień z życia szturmowca.

Oficerowie floty, lotnictwa, armii, zwykli żołnierze a także mieszkańcy, każdy choć raz widział tych odzianych w biały plastoid stojących na straży Nowego Porządku. Walcząc na frontach wojny z rebelią, dbając o praworządność na planetach zaznaczają swą obecność oraz oddanie sprawie. Jednak mimo wielu cybernetycznych ulepszeń, pod hełmami nadal znajdują się ludzie. W pierwszych numerach tygodnika opowiemy państwu o poszczególnych rodzajach Sił Zbrojnych Imperium, zaczynając od szturmowców.

Szturmowcy każdy swój dzień o godzinie 6 rano, kiedy to opuszczając swe kajuty udają się do stacyjnych koszar na poranny trening. Trening trwa zwykle godzinę, łącząc ze sobą ćwiczenia ruchowe oraz treningi strzeleckie. Gdy nadchodzi godzina 7 rano, wszystkie oddziały biorące udział w ćwiczeniach udają się do kantyny, mając 20 minut na spożycie posiłku. O godzinie 7.20 zaczynają się ćwiczenia teoretyczne z taktyki oraz kodeksu wojskowego, razem z praktycznymi ćwiczeniami mającymi objaśnić w jaki sposób zachować w razie konfrontacji z wrogiem. Ćwiczenia te trwają do godziny 15 razem z 5 minutowymi przerwami na posiłek lub rozciągnięcie zasiedzianych stawów, bowiem po tej godzinie, nadchodzi czas na porę obiadową. Tym razem czas wynosi 40 minut, by każdy mógł w spokoju zjeść swój posiłek. Po zjedzeniu posiłku żołnierze mają 80 minut czasu osobistego, który mogą rozporządzić jak tylko chcą, oczywiście w granicach regulaminu. Po upływie tego czasu, równo o godzinie 17 nadchodzi czas na treningi siłowe, trwające do godziny 19.30, podczas to których wzmacniają siłę mięśni oraz polepszają kondycję, uczą się walki wręcz, a także utrwalić w żołnierzu zachowania odpowiednie dla terenu, w którym toczyć się będą działania wojenne. Po zakończeniu treningu następuje koniec dnia szkoleniowego, z czasem wolnym trwającym do godziny 6 dnia następnego. W tym czasie tylko od żołnierza zależy w jaki sposób go spożytkuje, co sprawia, że winę za niewyspanie, brak czasu czy inne przypadłości ponosi sam szturmowiec. Zdarzały się nadużycia władzy przez starszych rangą, skutkujące pogorszeniem się sprawności bojowej oddziałów szturmowych jednak po interwencji odpowiednich służb, do dnia dzisiejszego nie słyszano o żadnym incydencie.

Jak zatem widać, życie szturmowca odbywa się według określonego planu, potrzebnego do utrzymania wysokiej jakości przygotowania bojowego. Jak do tej pory sprawdza się on znakomicie, sprawiając, że nasi szturmowcy nie mają sobie równych. Co może przełamać taki ustrukturyzowany plan? Tylko działania wojenne, lub przyznany przez przełożonego urlop. Mam nadzieję, że przybliżyłem państwu tę formację, jaką są szturmowcy. W następnym numerze porozmawiamy o lotnictwie. Dlaczego flota ukaże się ostatnia? Bowiem zakres działań wymaga przygotowania naprawdę długiego referatu…


Serdecznie zapraszamy do lektury następnego wydania już w przyszły poniedziałek!

Możesz również polubić...