Tygodnik Imperialisty – Wydanie XII

 

W dzisiejszym odnowionym wydaniu wspaniałego „Tygodnika Imperialisty”:

  1. Nowy biznes wzorowany na Wielkim Moffie.
  2. Nowe zagrożenie dla cywili.
  3. Jak przebiega życie na stacji Center HubV.

 


Próba zarobku na imieniu Wielkiego Moffa?

Ostatnio na sklepowe półki trafiła nowa seria produktów spożywczych. Nie wyróżniały się jakością czy marketingiem, a i tak wzbudziły sporą kontrowersję. Okazało się, że produkty sygnowane są imieniem Wielkiego Moffa Androsa Dorvina oraz jego podobizną stylizowaną na wiejskiego młodzika. Na liczne zapytania i wręcz szturm wszelkich tropicieli sensacji, kancelaria Wielkiego Moffa wydała jedynie krótkie oświadczenie, w którym odcina się od sprawy. Wszystko wskazuje na to, że jedno z niewielkich przedsiębiorstw postanowiło wybić się na kontrowersji. Dziennikarskie śledztwo doprowadziło nas do planety Karezzun, skąd pochodzą produkty „Andros”. Okazuje się, że firma zwyczajnie nie istnieje. Czy to możliwe? Na ten temat postanowił wypowiedzieć się przedstawiciel lokalnego rządu. „To, co się wydarzyło jest absolutnie niedopuszczalne, a sytuacja sama w sobie absurdalna. Po pierwszym zawiadomieniu rozpoczęliśmy śledztwo. Wszystko wskazuje na to, że tony produktów są produkowane w różnych częściach galaktyki, a nasza planeta jest jedynie pierwszym hubem przeładunkowym. Ślady przesyłów bankowych urywają się na kilku kontach na Nar Shaddaa, gdzie operacje przewalutowań i kolejnych przekazów są niemożliwe do kontrolowania.” Najpopularniejszym produktem tej firmy jest niskiej jakości sok pomarańczowy. Czy ktoś próbuje zhańbić dobre imię Wielkiego Moffa gównianym sokiem?

 

 


Smiler zbiera krwawe żniwo!

Kiedy czwarta ofiara Smilera umierała w drodze do szpitala, szef Wydziału do spraw Walki z Przestępczością Narkotykową policji Sirgańskiej organizował właśnie konferencję prasową. Ze schodów siedziby policji, szeroko uśmiechnięty Irdhan Valoorz gwarantował zgromadzonym dziennikarzom, że kanały dystrybucji najniebezpieczniejszego nowego narkotyku na Sirdze zostały zlikwidowane. Tymczasem córka prominentnego lokalnego polityka Starru Gemmelisa – niespełna osiemnastoletnia Kaeri „Kitty” dusiła się w karetce, pędzącej do miejskiego szpitala Oftenhide. Przypomnijmy fakty – Kilka dnii temu pojawił się na rynku nowy narkotyk – Smiler. Od czasu jego introdukcji hospitalizowano kilkadziesiąt osób, a wliczając najnowszą ofiarę – cztery osoby zmarły z powodu zatrucia organizmu. Policja zareagowała niespodziewanie szybko i jak się wydawało aresztowała większość osób zaangażowanych w produkcję i dystrybucję Smilera. Niestety jak się wczoraj okazało sukces odtrąbili zdecydowanie zbyt szybko a zrozpaczony ojciec ostatniej ofiary już publicznie ogłosił, że zażąda pomocy Imperium w faktycznym usunięciu narkotyku z naszych ulic. Pojawiają się komentarze, że Irdhan Valoorz powinien podać się do dymisji. Co bardziej zdecydowani komentatorzy wzywają nawet do dymisji komendanta Policji Oftenhide. Czy imperialni śledczy będą w stanie powstrzymać dystrybucję tego nowej i jakże niebezpiecznej substancji? Czy będą kolejne ofiary? Co my, jako obywatele możemy zrobić, by utrudnić naszym dzieciom dostęp do narkotyków? Jak zawsze czekamy na wasze opinie i komentarze.

 


Imperialne życie w Center-Hub V

Dzisiaj z naszym zespołem odwiedzamy lokalny garnizon na stacji Center-HubV. Jak radzą sobie żołnierze w największym porcie przeładunkowym w Imperium? Jakie wyzwania ich czekają? Jakie rozwiązania technologiczne im pomagają? Już wkrótce się tego dowiemy. Powiększony sto trzydziesty ósmy legion szturmowców czuwa nad bezpieczeństwem podróżnych i frachtu na pokładzie stacji. Może się wydawać, że tyłu żołnierzy na jednej stacji to marnowanie zasobów. Bynajmniej. Przez Center-HubV przewija się pięć milionów istot dziennie. Teraz z kolei niektórzy mogą uważać, że legion to mało. Na szczęście nasi dzielni żołnierze są wspierani przez liczne droidy i inne pomoce technologiczne. Trochę więcej o nich opowie porucznik Serwerion, który odpowiada za wsparcie żołnierzy najnowszymi technologiami w terminalu A.

„W terminalu znajduje się pokaźna liczba kamer, dronów i punktów identyfikacyjnych. Nie mogę zdradzić dokładnych liczb i lokalizacji, ale zapewniam, że każdy podróżny jest dokładnie sprawdzany. Ponadto patrole są wyposażone w przenośne wzierniki identyfikacyjne. Dzięki nim podejrzane jednostki będą przechodzić dodatkową kontrolę tożsamości. Z raportów żołnierzy wynika, że najwięcej trudności sprawia język. Większość personelu zna ich kilka, ale pojawiają się też bardziej… Egzotyczni podróżni, których językiem nikt nie potrafi operować. Z tego powodu w co drugim patrolu idzie droid tłumacz, a każdy z żołnierzy jest wyposażony w podręczny translator.”

Charakterystycznym elementem żołnierzy służących tu, jest brak kultowych E-11. Poza oddziałami prewencji ochrona obiektu jest wyposażona w zmodyfikowane SE-14c/delta. Dzięki składanej kolbie przypominają bardziej pistolety maszynowe niż broń boczną i w sumie takie jest ich założenie.

„Choć stacja ma własne środki wystarczające do ochrony przed atakami piratów czy nawet zgrupowań wroga, to widok okrętu wojennego pozytywnie wpływa na poczucie bezpieczeństwa wśród pasażerów. Nasze główne zadania to losowe kontrole, wczesna eliminacja pomniejszych pirackich grup w regionie, a w krytycznych sytuacjach poszczególne terminale można ewakuować na pokład naszej jednostki. Naszym priorytetem jest bezpieczeństwo podróżnych.”

I tak oto wygląda służba na największej stacji przeładunkowej. Że względów bezpieczeństwa nie mogliśmy odwiedzić lokalnego biura ISB, Straży Celnej czy zapoznać się z żołnierzami oddziałów prewencji lub stacjonującymi tu komandosami, ale ich praca choć niewidoczna, daje widoczne efekty w postaci wysokiego poziomu bezpieczeństwa. Ci wszyscy ludzie czuwają nad bezpieczeństwem Nowego Imperium. Ty również możesz. Odwiedź najbliższy punkt rekrutacyjny.

Ku chwale Nowego Imperium!

Możesz również polubić...